Często się zdarza, że im mniej środków artystycznych, im scena bardziej kameralna, a obsada uboższa, udaje się opowiedzieć bardziej kolorowe historie. Nie zawsze wesołe, mimo przywoływania barwnych postaci. Intymny kontakt aktor-widz jest niepowtarzalny, choć może wynikać z doboru tekstów uszytych na tak bliski kontakt. Jednak, aby niepotrzebnie się nie rozpisywać, “Mary Poppers” z Teatru Dramatycznego
Dziś mówi się tak dużo o prawach kobiet, krytykuje się mansplaining, a tu nadal na naszym teatralnym podwórku powstają takie premiery, jak „Antonówki”. Janusz Opryński przygotował w Opolu spektakl wybitnie mizoginiczny, w którym to w starym stylu mężczyźni objaśniają świat, kobiety mają być posłuszne, a aktorki świecić nagością. To, co udało się reżyserowi, to zbudować
Można odetchnąć z ulgą, ale i z niedowierzaniem, że po prawie czterech godzinach spektaklu, wprawdzie nienudnego, akcja wraca do punktu wyjścia. Scena z wesela Don Kichota z Dulcyneą wybraną w castingu, jakby ze starego nagrania amatorską kamery albo z taśmy VHS, stanowi klamrę długiego przedstawienia o równie niekrótkim tytule – „Don Kichot rzewne pieśni kobiety
W ramach Roku Romantyzmu Polskiego, ogłoszonego przez Sejm w dwustulecie wydania „Ballad i romansów” przez Adama Mickiewicza (umowny początek romantyzmu w literaturze polskiej), ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego zaproponowało program dofinansowania inicjatyw wpisujących się w rocznicę. To oczywiście ratunek dla zubożałych przez skutki pandemii i wojny budżetów teatralnych. Nic więc dziwnego, że wiele zespołów sięgnęło
Zwykle oglądając produkcje teatralne zadaję sobie pytanie, dlaczego właśnie ten tytuł znalazł się na afiszu. Okoliczności rocznicowe, efekt rozliczenia publicznych dotacji, spełnienie dyrektorskich planów…? Nie zawsze idzie mi łatwo rozwikłać tę zagadkę. Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie dodatkowo ją utrudnił, rozpoczynając nowy sezon pod hasłem „Na skraju załamania”, ale spektakl go inaugurujący to wielobarwna
Pokazanie klasyki literatury w sposób przystępny, z lekkim przymrużeniem oka, to umiejętność niezwykle rzadka i wymagająca zarówno dużej wiedzy, jak i wrodzonego poczucia humoru. Taki też jest spektakl „Faraon” z Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Stanowi on mieszankę trzech z pozoru odległych światów, które po głębszej analizie okazują się niezwykle sobie bliskie. Nie jest to bowiem
Ostatnim finalistą tegorocznej „Klasyki Żywej” był spektakl „Kurka Wodna albo urojenie” z Poznańskiego Teatru Tańca. Przedstawienie nie tylko fascynujące za sprawą tanecznego języka, ale i oddające ducha Czystej Formy, którą Witkacy wyznawał w sztuce. Reżyser i zarazem dramaturg widowiska Igor Gorzkowski sięgnął nie tylko po „Kurkę Wodnę” , ale także po „Matkę”, „Tumora Mózgowicza”, „Macieja
Przedostatnim finalistą tegorocznej Klasyki Żywej jest „Lalka” z Teatru im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie. Spektakl w reżyserii Radosława Rychcika jest niewątpliwie pięknie się prezentującą inscenizacją powieści Bolesława Prusa, jednak poza warstwą wizualną przypomina bardziej czytanie performatywne niż pełnokrwiste wystawienie pozytywistycznego tekstu. Akcja „Lalki” toczy się w większości w dziewiętnastowiecznej Warszawie, gdzie kupiec Stanisław Wokulski dorobiszwy
„Balladyna” z Opolskiego Teatru Lalki i Aktora to czwarty finalista 46. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych „Klasyka Żywa”. Reżyser Konrad Dworakowski ubrał spektakl w wiele stylów i konwencji, począwszy od komedii dell’arte, poprzez śpiewogrę, a skończywszy na współcześnie lansowanym teatrze z użyciem kamery na scenie, gdzie widzowie mogą w zbliżeniu obserwować mimikę aktorów. Niestety taka niezdecydowana formuła