"Listy na (nie)wyczerpanym papierze"

Relacja z uczucia zapisana wierszem

Nie przepadam za przedrukami prywatnej korespondencji znanych osób. Tym bardziej, że za życia zwykle ci ludzie nie dzielili się ze światem osobistymi sprawami. Takie tytuły cieszą się jednak niesłabnącym zainteresowaniem nie tylko czytelników, ale i twórców teatru. Spektakl „Listy na (nie)wyczerpanym papierze” Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi jest przykładem takiej inscenizacji.

Sławomir Narloch wyreżyserował opracowaną przez siebie adaptację listów, które wymieniali Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora. Na Scenie Kameralnej można poznać historię relacji młodej poetki z dojrzałym twórcą. Ona jest beztroska, krótko po rozwodzie, bierze z życia tyle, ile tylko można. On, po raz drugi żonaty, ojciec kilkorga dzieci, posiada już pewną pozycję zawodową i społeczną. Nie zakładają, że połączy ich coś więcej niż spotkania i rozmowy, jednak staje się inaczej. Miało być niewinnie, ot bukiecik fiołków i tyle. Jednak zakochują się w sobie bez pamięci, a wyrazy uczucia ślą w bogatej korespondencji, a nawet w tekstach piosenek, których w spektaklu usłyszeć można sporo.

Wydaje się, że romans tych dwojga był wyjątkowy, że takie przypadki przydarzają się ludziom z pierwszych stron gazet. Reżyser zaproponował jednak formułę spektaklu, która pokazuje, że takie uczucia mogą towarzyszyć każdemu. Oglądamy dwie pary: A. i J. (Elżbieta Zajko i Marek Nędza), czyli Osiecka i Przybora, oraz A.nia / A.licja (Agnieszka Skrzypczak) i J.ędrek / J.acek / A.daś (Łukasz Stawowczyk), czyli ludzie anonimowi (robotnik, himalaista, prosta dziewczyna, kosmonautka), przekrój wielowarstwowego społeczeństwa. Choć może jest i tak, że druga para to po prostu projekcja bujnej wyobraźni Osieckiej i Przybory, twórczość mająca źródło w ich doświadczeniach.

Pary mówią tymi samymi słowami, dzielą podobne dylematy. Ich uczucie jest burzliwe, raz to bezgraniczna miłość, a za chwilę chłodna relacja, czy oczekiwanie na choć drobny sygnał, słówko, od drugiej połówki. Najcięższą próbą dla związku jest rozłąka. To czas i miejsca przebywania kochanków wywołują uczucie odrzucenia i osamotnienia, w byciu osobno wszystko przybiera zupełnie inne barwy.

Scenografowie Sonia Marczewska i Marek Idzikowski umieścili na środku sceny masywną ścianę. Jej obrót odzwierciedla zmianę światów. Na gładkiej stronie zwykle widzimy poetów, tu wyświetlane są daty kreślone pismem pochodzącym z oryginalnych listów. Na odwrocie ściany mamy mieszkanie do złudzenia przypominające lokum w bloku z wielkiej płyty, świat przeciętnych ludzi.

Przez cały spektakl na scenie obecna jest harfistka, ale Anna Dudek nie ogranicza się do tego instrumentu. Dzięki zaawansowanej technologii potrafi tak zaprogramować dźwięk, że zastępuję zespół. Grana przez nią muzyka podkreśla dramaturgię, tworzy dodatkowe napięcia, kontrapunkty.

Spektakl odrobinę nuży, szczególnie w pierwszej części, aktorzy nadrabiają jednak wykonaniem przebojowych songów, wokal jest wysokiej próby. Piosenka „Na całych jeziorach ty” Agnieszki Osieckiej w kontekście romansu z Przyborą nabiera dodatkowego znaczenia. „Miłość w Portofino” jest swoistym lejtmotywem, nadaje przedstawieniu melancholijny nastrój, oddaje niepokój upalnego popołudnia przed nadchodzącą burzą, mającą ostudzić uczucie i oddalić kochanków od siebie.


„Listy na (nie)wyczerpanym papierze”
na podstawie korespondencji i twórczości Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory oraz książki pod redakcją Magdy Umer.
adaptacja i reżyseria: Sławomir Narloch
Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi, Scena Kameralna, premiera 17 września 2021
występują: Agnieszka Skrzypczak, Elżbieta Zajko, Marek Nędza, Łukasz Stawowczyk oraz Anna Dudek (muzyka na żywo)

Nowa Siła Krytyczna

0
Udostępnij: