materiał promocyjny Narodowego Starego Teatru w Krakowie

Słodko-gorzka e-maskarada

Wszystkie sceny teatralne w kraju i na świecie w obliczu pandemii stanęły przed ogromnym dylematem – działać odtwórczo, emitując w internecie rejestracje dawnych spektakli czy przełączyć się na tryb on-line i zaoferować widzom premierę wirtualną, jako zupełnie nową formę sztuki. Drugiego wyzwania podjęli się twórcy z Narodowego Starego Teatru w Krakowie, prezentując premierę „Szczęścia Kolombiny” Marka Kochana w reżyserii Tadeusza Bradeckiego.

Sztuka napisana jest w konwencji komedii dell’arte, jednak akcja toczy się we współczesnych czasach, życiem zwykłych ludzi rządzi łaknący ciągłych zysków kapitalizm. Konwencjonalni bohaterowie XVI-wiecznej formy stali się pracownikami korporacji dążącej do utrzymania pozytywnego wizerunku w oczach klientów. Tak przełamany schemat komedii wpasowuje się w nowy typ teatru, konferencyjnego, w którym każdy gra sam przed ekranem komputera, będąc obok partnera tylko za pomocą sieci.

Tytułowa bohaterka – Kolombina (Magda Grąziowska) – jest konsultantką do spraw sprzedaży, dąży do jak najlepszych wyników w pracy, licząc na otrzymanie wysokiej prowizji, którą chce przeznaczyć na budowę domu. Jej mąż, dużo starszy Pantalon (Bolesław Brzozowski), jest podejrzliwy i obwinia małżonkę, że nie pozostaje mu wierna. Dziewczyna ma adoratora – to szef lokalnego oddziału firmy, Arlekin (Andrzej Plata), naciągający za jej plecami statystyki tak, aby dziewczyna wyróżniała się na tle innych. Niestety korporacja przechodzi kryzys zaufania klientów, sprzedaż znacząco spada, chcąc poprawić sytuację Kolombina rekrutuje nową konsultantkę, Viktorię (Anna Paruszyńska), licząc że jej młodzieńczy zapał i uroda wystarczą. Prezeska, Lucinda (Katarzyna Krzanowska), zauważając bessę zatrudnia porywczego Kapitana Spavento (Juliusz Chrząstowski) w charakterze osoby mającej zmotywować podwładnych do efektywniejszej pracy i z weryfikować lokalne oddziały. Niestety, decyzja okazuje się błędna, Spavento wizytując oddział pod nadzorem Arlekina, zbliża się do Kolombiny i ją gwałci, a gdy sprawa dociera do Lucidy, ta ją zwalnia, licząc, że zminimalizuje straty wizerunkowe korporacji.

Sprawę jednak opisuje w mediach Viktoria, będąca w dziennikarką incognito. Namawia Alrekina, żeby skontaktował byłą podwładną z Doktorem Graziano (Jacek Romanowski), który manewrując dowodami doprowadza do ugody z firmą. Większość rekompensaty Kolombiny pochłania jego honorarium, dziewczynie zostaje niewielka suma na wykończenie domu. Sprawa ma też finał w talk-show prowadzonym przez Pulcinellę (Iwona Budner), w którym Kapitan zostaje ukarany kąpielą w smole, publiczność uwielbia ten moment.

Dramat Kochana opowiada, z jednej strony, prostą prawdę o współczesnym świecie, w którym liczy się tylko zysk i dobra passa. Pracownika docenia się, kiedy przynosi dochód, a w momencie pojawienie się problemów zwalnia się go, ratując własne dobro czy imię. Czyż nie jest podobnie i dziś w dobie recesji obudzonej pandemią? Ile to osób z powodu zmniejszenia kosztów własnych ponoszonych przez korporacje straciło już pracę? Druga rzecz, która wybrzmiewa z tekstu, to odwieczna chęć poprawy bytu przez najbiedniejszych, którzy są wykorzystywani przez prominentów, kapitalistów.

Kolombina pracowała w pocie czoła, aby z mężem mogli żyć w końcu na swoim a nie w wynajętym mieszkaniu, na parterze bloku, skąd w nocy nie widać gwiazd, a w dzień jedynie graffiti na śmietniku. Być może dlatego za szybko zaufała Kapitanowi, co sprowadziło nieszczęście. Wszystko działo się jednak za zamkniętymi drzwiami i sprawa mająca finał w błazeńskim talk-show Pulcinelli, mogła być jedną wielką mistyfikacją, mającą przynieść dziewczynie upragnione pieniądze.

Aktorzy posadzeni na białym tle przed ekranami własnych komputerów, z nie zawsze idealną transmisją obrazu, pozbawieni zostali możliwości wyrażenia ekspresji ciałem, bronili się więc mimiką. Nie przeszkodziło to w odbiorze, a nawet dało pole do większego użycia wyobraźni przez odbiorców, którzy sami musieli odpowiadać za scenografa, choreografa, czy reżysera świateł. Tadeusza Bradecki również stał się częścią spektaklu, czytał didaskalia oraz zapowiadał następne sceny, czy wyznaczał antrakt. Nie przeszkadzał brak kostiumów, czy charakteryzacji, czytanie oglądało się miło, jednak tęsknię za spotkaniem oko w oko z aktorem, nie zaś oko-monitor-monitor-oko.


Marek Kochan
„Szczęście Kolombiny”
reżyseria: Tadeusz Bradecki
realizacja dźwięku i obrazu /montaż: Adam Golec
inspicjent: Zbigniew S. Kaleta
występują: Iwona Budner, Magda Grąziowska, Katarzyna Krzanowska, Anna Paruszyńska, Bolesław Brzozowski, Juliusz Chrząstowski, Andrzej Plata, Jacek Romanowski
Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej, internetowa premiera czytana 27 kwietnia 2020, więcej o spektaklu

e-teatr

Udostępnij: