Wyspa Kalina

Piękna skandalistka

Skandalistka, ikona seksu, czasem zagubiona, ale zazwyczaj pewna siebie, gwiazda – Kalina Jędrusik – postać wokół, której narosło wiele legend i anegdot towarzyskich, elektryzujących po dziś dzień. Kobieta, która podejściem do życia wyprzedzała swoje czasy stała się pretekstem do stworzenia pięknego spektaklu w reżyserii Agaty Puszcz – “Wyspa Kaliny”. Jest to praktycznie monodramem Wiktoria Węgrzyn-Lichosyt.

Przedstawienie w dramaturgii Zuzanny Bojdy, wystawione na Małej Scenie Teatru Polskiego w Bielsku Białej jest pełne szacunku i zrozumienia, pokazuje biografię tej charyzmatycznej kobiety, nie traktując jej przy tym w sposób pomnikowy, nie ma tu miejsca patos. Jest to kobiece, pełne zrozumienia spojrzenie, na życie Kaliny.

Spektakl się zaczyna, gasną światła, a na scenie stoi ona – Kalina. Błyskawicznie traci się wrażenie, że znajdujemy się w teatrze, cofamy się w przeszłość, jesteśmy na jej recitalu. W centralnym miejscu mikrofon, ona ubrana w czarną sukę z tą charakterystyczną fryzurą, którą wiele jej współczesnych kobiet naśladowało. Akompaniuje jej pianista (Piotr Matusik), choć nazywa go też strażakiem, jego zawadiacki garnitur z atrybutami munduru galowego może to też sugerować. Początkowo zdawać się może, że będzie to tylko składanka kilku piosenek, ot koncercik. Nic bardziej mylnego, w połowie wykonania aktorka przerywa swój występ i nie szczędząc słów (również tych niecenzuralnych), daje uwagi technice, na temat ustawionych świateł. Uważa, że są źle ustawione, w ich świetle wygląd niekorzystnie. Po krótkiej wymianie zdań wiadomo, że na najbliższe osiemdziesiąt minut Wiktoria Węgrzyna-Lichosyt, to Kalina Jędrusik. Wciela się w nią bardzo wiarygodnie, jest uwodzicielska, ale i potrafi wyrazić swoje zdanie, a co najbardziej urzekające akcentuje przesadnie końcówki wyrazów w śpiewanych piosenkach. Jest perfekcyjna.

W spektaklu nie brakuje największych przebojów artystki, są one przeplatane licznymi anegdotkami z jej życia. Często wspomina o swoim ojcu będącym jej wzorem w późniejszym życiu oraz mężu. Związek ze Stanisławem Dygatem, których po dziś dzień stanowi fenomen ze względu na charakter otwartej relacji młodszej kobiety z dojrzałym mężczyzną rozpalał wyobraźnia ludzi. Ona znacznie od niego młodsza, atrakcyjna i frywolna, on – literat, człowiek spokojny i liczni kochankowie, nie każdy wytrwał by w takiej relacji, im się to udawało.

Ciekawy jest obraz świata z czasów, kiedy Jędrusik święciła triumfy, pokazany jest niby przypadkiem,między wierszami. Widać, że trochę go nie rozumiała, szczególnie podejścia innych kobiet do jej osoby. Zwyczajne gospodynie domowe lub robotnice, które długie godziny spędzały na prowadzeniu domu lub staniu w kolejkach nie były jej przychylne. Drażnił je ten jej seksapil i brak dystansu do siebie. Była bliższa kobietom dzisiejszym, kiedy nie szufladkuje się ludzi ze względu na płeć. Spektakl ten można nazwać hołdem ideałowi Kalin Jędrusik, która choć wyzwolona, przez czasy w których przyszło jej żyć mogła być niespełniona i niezrozumiana.

“Wyspa Kalina” to koralowa (scena jest otoczona ze wszystkich stron kotarami w tym kolorze) kraina wyobraźni i wspomnień, gdzie można spotkać się twarzą w twarz z Kaliną Jędrusik. Będzie to czas przepełniony wzruszeniami, dobrą muzyką i zabawą. Można śmiało powtórzyć za słowami jednej z jej piosenek “nie pożałuje pan”, ale i pani.

Udostępnij: