"Mężczyzna z różowym trójkątem"

Naznaczeni łatą

Spektakl “Mężczyzna z różowym trójkątem” traktuje o historii młodego mężczyzny, obywatela Niemiec z czasów wojny. Jednak historia ta, to nie opowieść o kolejnym naziście, czy Niemcu, który okazał serce więźniowi obozu koncentracyjnego. Wręcz przeciwnie, odnosi się ona do losów młodego geja, który na początku 1939 roku został zatrzymany przez władze za swoją orientację.

Historia pokazana w monodramie Kamila Maćkowiaka jest przesycona brutalnością i odczłowieczeniem osób homoseksualnych w trakcie, kiedy III Rzesza święciła największe triumfy. Główny bohater, wywodzący się z tolerancyjnego domu (o pełnej akceptacji ze strony rodziców) wybiera się na studia. Tam, w gronie osób kochających tak samo organizuje nieformalną grupę, a do tego odnajduje miłość. Jednak to rok, kiedy prawo Rzeszy się zaostrza i pewnego dnia otrzymuje wezwanie na przesłuchanie od Gestapo. Tak rozpoczyna się jego piekło.

Najpierw trafia na pół roku do więzienia w Austrii, a potem zostaje przeniesiony do obozu koncentracyjnego, tylko dlatego, że jego ukochany był synem wysoko postawionego urzędnika Rzeszy i nie mogło wyjść na światło dzienne, że jego syn jest gejem. W obozowych warunkach panują okrutne warunki, a osoby homoseksualne są traktowane na równi, a nawet gorzej w stosunku do więźniów pochodzenia żydowskiego. Obraz, jaki przedstawia Kamil Maćkowiak przeraża, widać, że nieraz wywołuje głębokie wzruszenie ze strony aktora.

Niestety, pomysł na ten kipiący od skrajnych emocji spektakl wydaje się nie do końca trafiony. Maćkowiak przez cały czas siedzi na środku sceny, a w jego tle znajduje się rząd płaszczy z naszytymi łatami w kształcie różowych trójkątów, symbolu, jakim oznaczani homoseksualnych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Poza tym nad sceną jest rzutowana jego twarz, co z jednej strony wzmaga odbiór, pokazuje emocje rysujące się na jego twarzy, ale dosyć statyczny charakter całości sprawia wrażenie nużącego.

Bohater kończy swoją opowieść z perspektywy dwudziestu lat od zakończenia wojny. Nadal nie otrzymał zadośćuczynienia za nieuzasadnioną niewolę, gdyż więźniów z różowym trójkątem prawo traktowało jak kryminalnych, którym nic się nie należało. Mówi o tym, że w życiu należy patrzeć na detale, krzywe spojrzenie, a brak możliwości otwartego mówienia o tym, kogo się kocha, to tylko preteksty. Prowadzą one do tak fatalnych w skutki działań, jakie miały miejsce w hitlerowskich Niemczech. Jego słowa brzmią bardzo aktualnie, niczym odnoszące się do współczesnych polskich realiów, gdzie osoby homoseksualne są traktowane jak obywatele gorszej kategorii przez osoby odpowiedzialne za rządzenie.

na podstawie książki Heinza Hegera pt: „Mężczyźni z różowym trójkątem”
“Mężczyzna z różowym trójkątem”
tłumacz: Paweł Partyka
scenariusz, reżyseria, wykonanie: Kamil Maćkowiak
reżyseria świateł, scenografia: Waldemar Zawodziński
kostium: Konrad Zych
streaming: Radosław Ginter

TEATRALNIK XXI FDW nr 8

0
Udostępnij: