"Panny z Wilka" fot. Krzysztof Bieliński

Kobiety z bagażem

„Panny z Wilka” ze Starego Teatru w Krakowie to opowieść nie tyle o przemijaniu, czy powrocie do przeszłości po piętnastu latach, a o sile kobiet, ich wytrwałości, pokładach energii, nie pozwalających poddać się wyzwaniom życia, upływowi czasu. Ten mocno feministyczny akcent zamknął 45. Opolskie Konfrontacje Teatralne „Klasyka Żywa”.

Reżyserka Agnieszka Glińska zbudowała nastrój z pogranicza zacierającego się w pamięci wspomnienia i snu, zastanawiamy się, czy to wszystko zdarzyło się naprawdę, czy było tylko nocną projekcją wyobraźni. Wilko, do którego zagląda Wiktor Ruben (dwojako w osobach Szymona Czackiego i Adama Nawojczyka), jest miejscem, gdzie ścierają się światy, nie tylko ten już miniony ze współczesnością, ale i męski z kobiecym. W końcu w przeszłości to Wiktor był tym, który dominował. Jako korepetytor stał się obiektem dziewczęcych westchnień. Ten obraz pozostał z nimi na długie lata, ale to tylko obraz. Teraz to one, dojrzałe kobiety zderzają swoje wyobrażenia z tym, co tu i teraz. Zaczynają toczyć z nim grę na własnych zasadach, badają czy to wciąż ten sam człowiek, dostrzegają zmianę i zestawiają ze sobą.

Glińska w błyskotliwy sposób pokazała, jak każda z tych kobiet odbiera Wiktora. Powtarza scenę jego przyjazdu do majątku, każda z „panien” widzi te same wydarzenia w inny sposób. I nie chodzi tylko o sposób zachowania mężczyzny, ale i sióstr. Najpierw poznajemy świat oczami najmłodszej Tuni (Natalia Kaja Chmielewska), która odstaje od sióstr z powodu wieku i braku wspomnień związanych z Rubenem. Zwraca się do niego per pan, buduje dystans. Całkowicie na odwrót jest z Julcią (Dorota Segda), najstarszą. W scenie przyjazdu nie widzianego od dawna mężczyzny kobiety są pełne ciepła i matczynych uczuć, a ona, już zamężna, marzy o romansie z nim. Ale Wiktor dostrzegając zmiany w jej wyglądzie, nie odwzajemnia zainteresowania. Zosia (Paulina Puślednik) wydaje się nie tyle rozczarowana powrotem korepetytora, ile zmęczona obecna sytuacją, jest świeżo upieczoną matką, mąż jest daleko, a ona nie potrafi odnaleźć się w nowej roli. Przykuwa uwagę postać Kazi (Anna Radwan), siostry nie obdarzonej urodą, a intelektem. Jest rozwódką, zamieszkuje w Wilku z synem, pracuje nad książką i jako jedyna stawia Wiktora w roli partnera do rozmowy. W przeciwieństwie do Joli (Ewa Kaim), która celebruje życie, popada w liczne romanse, świadoma walorów swojego ciała osacza mężczyznę.

Spod pozornie gwarnego i udanego życia, przepełnionego literaturą i świadomą kobiecością, wyziera pustka, spowodowana utratą jednej z sióstr, Feli. Kobiety z niechęcią o niej wspominają, od niechcenia, w lakonicznych słowach opowiadają o jej śmierci, przyznają, że jej grób jest zaniedbany. Dopiero pojawienie się Wiktora zmusza je do wspomnień, a w ich słowach czuć niezagojoną ranę spowodowaną utratą.

Ciekawym zabiegiem jest pokazanie Rubena jako postaci granej przez dwóch aktorów, którzy są cały czas obecni na scenie. W zależności od tego, czy widziany jest jako mężczyzna sprzed lat, czy jako ten pojawiający się nagle po piętnastoletniej nieobecności, w rolę wciela się Czacki albo Nawojczyk. Podkreśla to jeszcze bardziej sposób, w jaki odbierają go poszczególne siostry, jak postrzegają sens życia, upływ czasu.

Decyzję pokazania spektaklu na dużej scenie opolskiego teatru uważam za chybioną. Przedstawienie ma intymny charakter, w macierzystym teatrze grane jest na Scenie Kameralnej. Ogromna widownia przytłoczyła inscenizację, senny świat Wilka. Zabrakło bliskiego kontaktu widza i aktora, wielka szkoda.

wg Jarosława Iwaszkiewicza
„Panny z Wilka”
reżyseria, opracowanie i adaptacja: Agnieszka Glińska

scenariusz i adaptacja: Marta Konarzewska
Narodowy Stary Teatr, premiera 1 marca 20219, pokaz na 45. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych „Klasyka Żywa”, 26 września 2021

Nowa Siła Krytyczna

0
Udostępnij: