Dowcip

Trudna sztuka

Niektórzy mawiają, że życie to teatr. Raz jest do dobra komedia, czasem dramat, innym razem mamy do czynienia z bajką. Jednak tę najtrudniejszą rolę w życiu przyjdzie nam zagrać tuż przed zakończeniem spektaklu. Odchodzenie, moment kiedy nie przez starość, a toczącą ciało chorobę przyjdzie się pożegnać z doczesnością jest występem, który nie jest poprzedzony żadną próbą, nikt nie napisał scenariusz przedwczesnego odchodzenia. Może to i dowcip losu, ale wyjątkowo gorzki, jak łykane tabletki, mające dać ukojenie.

Spektakl Margaret Edson “Dowcip” w tłumaczeniu Hanny Szczerkowskiej to historia surowej profesorki, specjalizującej się w renesansowej poezji angielskiej, która dowiaduje się, że ma raka jajnika, będącego w czwartym stadium rozwoju. Nie mając wyboru poddaje się eksperymentalnej terapii, która nie przynosi pożądanych skutków, czyniąc spustoszenie w ciele kobiety. Co istotne lekarze prowadzący nie zważając na jej pogarszającą się kondycję, ich celem jest zdobycie, jak najlepszego materiału do kolejnej publikacji. Nauka, która przez całe życie Vivian Bering była na pierwszym miejscu zawodzi, wszystko do czego dążyła przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, na rzecz empatycznego odczuwania i wsparcia w cierpieniu, którego wydają się pozbawieni lekarze.

Bożena Suchocka stworzyła z zespołem Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu spektakl przejmujący. Jest jasne, że tematyka śmierci zawsze wzbudza skrajne emocje, ale w tym przedstawieniu bardzo dobrze można dostrzec paraboliczną zmianę perspektywy głównej bohaterki. Choroba, cierpienie i osamotnienie sprawiają, że przeobraża się ona z heroiny, ganiącej studentów w bezbronną istotę, potrzebującą tak drobnego gestu, jak przytrzymanie za rękę. Pozwala, to zastanowić się nad celowością codziennej gonitwy, zaliczaniem następnych sukcesów i realizacji obranych celów. Być może nie warto, bo los spłata nam figla, za chichocze i w ramach dowcipu zafunduje przedwczesny kres? Warto się zatrzymać i cieszyć z tego co tu i teraz, a nie dążyć do wyidealizowanego ideału.

Scenografia (Iza Toroniewicz) jest tu bardzo okrojona, stanowi ją głównie łóżko szpitalne i kilka bibelotów kojarzących się z salą do chorych. Małgorzata Kałędkiewicz wcielająca się w główną rolę, to prawdziwy majstersztyk. Nie jest łatwo dać się oszpecić, pokazać na scenie bez brwi, by w końcu odegrać powolną agonię. Ta rola zapada w pamięć, choć oczywiście ciągłe granie do publiczności, trąci myszką, ale najwyżej taka konwencja, była w zamyśle dramaturżki?

Wsłuchując się w głosy widzów opuszczających widownię Zabrzańskiego Teatru dało się usłyszeć, że spektakl był poruszający i silnie rezonował z odbiorcami. Mimo, ciężkiej tematyki i śladu łez na niejednej twarzy, temat choroby i śmierci nie został pokazany w sposób przerysowany. “Dowcip” to bardzo naturalistyczny obraz zbliżającej się śmierci. W tym wypadku to nie był wesoły żart.


Margaret Edson
“Dowcip”
przekład: Hanna Szczerkowska
reżyseria: Bożena Suchocka
Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu, Scena Kameralna, premiera 11 września 2020
scenografia: Iza Toroniewicz
muzyka: Agnieszka Szczepaniak
reżyseria światła: Karolina Gębska
występują: Izabela Beń-Olejniczak, Malwina Brych, Bożena Remelska, Małgorzata Kałędkiewicz, Aleksandra Pałka, Karol Biskup, Jakub Łopatka, Wojciech Masacz

TEATRALNIK XXI FDW nr 5

Udostępnij: