Gdy pada słowo „Hiszpania”, zwykle przychodzą na myśl rajskie plaże, czas błogiego wypoczynku, dobra kuchnia czy flamenco. Niewiele wiadomo o historii tego kraju, także najnowszej, edukacja szkolna pozostawia w tym zakresie wiele do życzenia. Ratunkiem może być teatr, który w swojej multitematyczności podsuwa bardzo często tematy i portrety ciekawych ludzi, o których inaczej nie miałoby
Świat zarządzany przez łaskę i niełaskę pandemii stawia przed teatrami niełatwe zadanie, co robić w czasie, kiedy to znów przyjdzie na nie wiadomo jak długo zamknąć okienka kasowe, wysłać szatniarzy na postojowe, a scenę skazać na leniwe pokrywanie warstwami kurzu. Udaną receptą na podtrzymanie kontaktu z widzami wydają się teatralne miniseriale, które w pierwszym lockdownie
Robiąc spektakl traktujący o sławnej osobie łatwo popaść w sztywność, patetyczność, przedstawić bohatera jako nadczłowieka dalekiego od codziennej egzystencji. Czy przeciwnie, zrobić ckliwą opowiastkę, z której lukier wylewa się z każdego gestu. Bywa też jednak, że na podstawie życiorysu, ale i wartości, jakimi dana osoba się kierowała, można wskazać cienie i blaski tego, co tu
Jakiś czas temu, przy premierze “Siódemki” Ziemowita Szczerka w Teatrze Zagłębia, usłyszałem stwierdzenie, że Polska to nie te wszystkie wielkie miasta, będące ośrodkami nocnej rozrywki, mody, kultury, czy przemysłu; ta prawdziwa Polska to prowincja, pobocze, zapomniane małe miasteczka. W końcu nie raz zdarzyło mi się podróżować przez kraj i nie była to, bynajmniej, podróż pomiędzy
Teatr Zagłębia w Sosnowcu już ponad roku tomu zapowiadał premierę „Komedii. Wujaszka Wani” w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego. Pandemia pokrzyżowała plan, tytuł tym bardziej był wyczekiwany. Przedstawienie wbrew tytułowi jest odległe od lekkiego nastroju, nie wzbudza salw śmiechu na widowni i nie pozostawia publiczności w szampańskim nastroju. Za to pozwala dostrzec piękno prostoty życia, które podobnie
“Agon” jest spektaklem niosącym ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Stanowi opowiedzianą przez ciało historię walki pomiędzy sobą samą a matczynymi obowiązkami. Nie daje prostej odpowiedzi, który wybór jest tym lepszym. W tańczonym monodramie Dominika Knapik występuje w roli matki-performerki rozdartej pomiędzy światem własnych dążeń a pełnym oddaniem dziecku. Mimo pojawienia się potomka i poświęcania mu
Nie jest łatwo przygotować spektakl w obecnej lockdownowej rzeczywistości. Grobowa cisza i bezruch zaczarowanej widowni nie mają nic wspólnego z zimnym okiem kamery, która stała się jedynym widzem, a zarazem medium, teatru w wirtualu. Można uznać, że pozostało nic. Zupełne nic. Zaraz…, ale czyż z takiego niczego nie powstało wszystko? Tylko jak to „wszystko” zaczęło
Czerń wypełnia tu wszystko, jest głęboka, obecna w każdym detalu, buduje scenografię, jest bazą kostiumów. Przykrywa szemrane interesy mafiozów odradzającej się stolicy. Uwodzicielsko kusi ponętnymi kształtami ubranych w nią kobiet. Tworzy wyobrażenie świata z lat pięćdziesiątych. Świata, który mimo pozorów, nie był aż taki monochromatyczny. Silnie kontrastuje z jarzącym spojrzeniem “Złego”, który to staje do
Teatr Nowy Proxima przygotowując premierę „Kazik, ja tylko żartowałem”, sięgnął po medialnego bohatera, po Kazika Staszewskiego. Jego osoba stała się znów często komentowana po majowej premierze piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” – komentarzu do wizyty Jarosława Kaczyńskiego na Cmentarzu Powązkowskim podczas wiosennego lockdownu – a szczególnie po aferze z jej zdjęciem z Listy