Jedną z produkcji powstałych w ramach tegorocznego Laboratorium Nowych Epifanii jest spektakl „Jezus” z Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu. Przygotowany w duecie reżyserskim Olgi Ciężkowskiej i Jana Kantego Zienko jest wariacją na temat biblijnego wesela w Kanie Galilejskiej. Mimo ciekawej formy, wydaje się, że uzyskany obraz jest trudnym do odczytania kolażem kodów kulturowych i znaczeń, przez
Wszechobecny internet powoduje, że dzielimy się naszymi codziennymi sprawami z całym światem, a tematy niegdyś ukrywane za drzwiami mieszkań bez kozery współdzielimy z otoczeniem. Do tego politycy czy ludzie z pierwszych stron gazet nieraz utwierdzali społeczeństwo w przekonaniu, że wstyd jest passé. A jednak… „Wstyd” Marka Modzelewskiego to dramat obyczajowy, rozgrywający się w kręgu najbliższej
Każdy ma tajemnicę. Mimo, że łączą nas więzy rodzinne, nie zawsze wiemy o sobie wszystkiego. Często takie odkrywanie kart łączy się z poznawaniem bolesnej prawdy, a nawet zmianie podejścia do osób uważanych za wzorce. Mówi się, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. Czy jednak tak jest na pewno? Czyż ukrywana dostatecznie długo, po
Robiąc spektakl traktujący o sławnej osobie łatwo popaść w sztywność, patetyczność, przedstawić bohatera jako nadczłowieka dalekiego od codziennej egzystencji. Czy przeciwnie, zrobić ckliwą opowiastkę, z której lukier wylewa się z każdego gestu. Bywa też jednak, że na podstawie życiorysu, ale i wartości, jakimi dana osoba się kierowała, można wskazać cienie i blaski tego, co tu
O drugim konkursowym spektaklu 45. Opolskich Konfrontacji Teatralnych można powiedzieć, że w magiczny sposób przenosi nas do Argentyny pierwszej połowy XX wieku. Oglądając „Trans-Atlantico” w reżyserii Tomasza Gawrona z Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie doskwiera nam tropikalny ukrop, brak tlenu, czuć nieznane zapachy i duszną atmosferę ulic Buenos Aires. I to wszystko mimo dosyć
Niepodważalnym jest fakt, że naród polski bez wroga żyć nie potrafi. Z historii znamy wielu antagonistów, z którymi toczono mniej lub bardziej sensowne walki. Skutki zwykle opłakane. Dziś, kiedy zabrakło oprawcy kraju, społeczeństwo stęsknione za sarmackim machaniem szabelką postanowiło znaleźć złoczyńcę w swoim obozie. Czyż nie jest prawdą, że polaryzacja nastrojów i coraz silniejszy podział
„Stolp. Dzień kobiet”, spektakl wyreżyserowany przez Julię Mark w Nowym Teatrze w Słupsku, to próba rozliczenia się z niewyraźną przeszłością dawnej mieszkanki Stolpu (Słupska), ale i nie tylko. Jej losy to lustrzane odbicie sporów wokół historii Pomorza Zachodniego. W końcu dopiero od niedawna ten obszar należy do Polski. Olga Żukowicz, autorka sztuki, stawia trudne pytania,
Górny Śląsk jest regionem o silnie zakorzenionej kulturze lokalnej, mimo postępującej globalizacji pozostaje wierny tradycjom. Ba! śląskość, która do niedawna była traktowana jako obciach i pielęgnowana jedynie za drzwiami domów rodzinnych, teraz wchodzi do przestrzeni publicznej. Coraz więcej młodych ludzi zaczyna w towarzystwie używać języka śląskiego, lokalny patriotyzm stał się modą, którą uwidacznia się w
Seks i wszystko co się z nim łączy ostatnio w Polsce jest uznawane na zło wcielone. Uprawianie miłości trzeba ukryć przed światem, zasłonić za grubymi kotarami i poddusić pod babciną pierzyną z gęsiego puchu. Jakkolwiek propagatorzy pruderii próbowaliby go marginalizować, jest on nieodłącznym elementem życia każdego. Traktowany wrogo budzi tylko lęki i niepotrzebne antagonizmy. Zupełnie