Teatr Barakah w Krakowie wypracował swój własny język, który od lat przyciąga mnie do tej sceny. Ich poetyka balansuje na granicy dyskomfortu — ze względu na konsekwentny dobór wyrazistej muzyki, mnogość bodźców skierowanych bezpośrednio na widza, specyfikę przestrzeni scenicznej oraz bezkompromisowe podejście do tematów społecznie drażliwych — przy jednoczesnym zachowaniu sporej dawki empatii. W przypadku
Ostatniej soboty w Teatrze Polskiego Radia odbyła się premiera “Woyzecka” Georga Büchnera w reżyserii Julii Mark. Akcja dramatu, rozgrywająca się w licznych miejscach, nie straciła na sile wymowy pomimo braku wizualizacji. Magia radia, mimo upływu czasu, dobrze się trzyma – nawet jeśli, jak w moim przypadku, spektakl odbierałem za pośrednictwem Spotify, jadąc pierwszym porannym pociągiem
Teatr, poza zaspokajaniem potrzeb kulturalnych, jest przestrzenią do podejmowania dyskusji o kwestiach istotnych. Bez tego elementu, według mnie kluczowego, staje się nic niewartą szopką, wypełnioną nieuzasadnioną gadaniną. Można iść tą drogą, ale po co? Inaczej prezentuje się Teatr Barakah. Na niepozornej scenie, ukrytej w jednej z piwnic krakowskiego Kazimierza, nieraz spotkałem się z prawdziwie zaangażowanym
Dramat „Betty devenue Boop, ou les Anordinaires” autorstwa Barbary Métais-Chastanier jest zaangażowanym społecznie tekstem, który powstał na podstawie prawdziwej historii. z którą zetknęła się dramaturżka. Tekst francuskiej autorki jest przesycony ciepłem i empatią, kierowaną zarówno w stosunku do ludzi, jak i zwierząt. Pokazuje świat z psiej perspektywy suczki Betty, adoptowanej przez mężczyznę afrykańskiego pochodzenia. Pierwszym
Gdy pada słowo „Hiszpania”, zwykle przychodzą na myśl rajskie plaże, czas błogiego wypoczynku, dobra kuchnia czy flamenco. Niewiele wiadomo o historii tego kraju, także najnowszej, edukacja szkolna pozostawia w tym zakresie wiele do życzenia. Ratunkiem może być teatr, który w swojej multitematyczności podsuwa bardzo często tematy i portrety ciekawych ludzi, o których inaczej nie miałoby