Szczypawica

Szczypawica

Przyszła do mnie w goście.

Przyszła nieproszona.
Nie dała mi kwiatka ni nawet płatka złamanego.

Jak pasażerka na gapę, co na drodze wystawia łapę
ukryła się w hortensji.

Wypadła i patrzy zdziwiona.

Co to za podłoże?
– obrus z poliestru.

Bada otoczenie,
stuka, węszy, kręci bączki.

Zamiera,
widzi palec boga
ogromnych rozmiarów jej świata.

I nad jasnością ciemność wieczysta
otacza istnienie.

 

Ze szczypawicy plama została
na białym honorze ludzkiego obrusa.

0
Udostępnij: