Pozytywizm w brutalistycznym krajobrazie

“Lalka” w reżyserii Wojtka Klemma to współczesne odczytanie powieści Bolesława Prusa, przygotowane w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Nowatorskie wydaje się ukazanie znanych wątków ze świeżej perspektywy, jak również scenografia, to nowatorska forma wyrazu.

W pierwszym momencie uwagę skupia scenografia autorstwa Magdaleny Gut, która przypominała nieukończony brutalistyczny budynek. Jest ascetyczna a zarazem monumentalna i przytłaczająca, wychodzi poza obręb sceny, agresywnie łącząc się z teatralną architekturą. Dodaje jej głębi wykorzystanie czterech planów akcji. Pierwszy na poziomie sceny, gdzie dzieje się najwięcej scen związanych z mieszczaństwem. Drugi u podnóży wypełniony jest kartonami, będący światem najniższej klasy społecznej, a zarazem rezydencją Ignacego Rzeckiego (Marcin Kalisz). Kolejnym jest platforma umieszczona ponad sceną w samym centrum to dom Stanisława Wokulskiego (Mateusz Janicki). Ostatnią wyróżnioną przestrzenią jest również platforma umieszczona ponad sceną, ale w centrum. Jest ona najmniejsza i mieści się po prawej stronie i jest ciasnym szczytem drabiny społecznej, opanowanym przez arystokrację.

Fabuła z pewnością jest wszystkim znana, kto przecież nie czytał w ogólniaku tej lektury, albo nie oglądał filmu Hasa z 1968 roku, który jest już klasykiem. Reżyser jednak odsunął na boczny tor wątek miłości Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej (Karolina Kazoń). Skupił się na relacjach pomiędzy drugoplanowymi bohaterami. Obyczajowe tło w tym przypadku zostało wysunięte na pierwszy plan. Zabieg ten wyszedł na szkodę, fabuła spektaklu się rozmyła. Niemniej jednak dramaturg (Tomasza Cymerman) zgrabnie przeniósł powieść na warunki sceniczne. Właśnie brak wątku – klucza, który ciągnie za sobą całość jest największą wadą tego spektaklu.

Spośród obszernego grona bohaterów najbardziej wyróżnia się Węgiełek (Tomasz Augustynowicz), który zawieszoną pomiędzy pozytywistyczną akcją “Lalki” a współczesnością, jego kostium to znane z naszych ulic dresy i czapka z daszkiem. Natomiast on sam będący z dołu ówczesnego społeczeństwa musiał znaleźć się, tam gdzie był, praca u podstaw przecież leżała w założeniach epoki, a niepewność czy jest on bohaterem z przeszłości wzbudza wątpliwość w efekty tego działania. Twórcy ciekawie przedstawili relację Rzeckiego do Wokulskiego, nie jest to ślepe poddanie się woli pracodawcy, od którego zależy byt subiekta, a platoniczna miłość. Dotychczas niedostrzegalny wątek miłości homoseksualnej w tym tekście zaskakuje.

Mimo wszystko ta interpretacja “Lalki” jest spektaklem fabularnie wiernym, a czas trwania nie należy do najkrótszych i może powodować znużenie. Wizualnie natomiast może wydawać się bardzo współczesnym odczytaniem klasyki, kiedy to w rzeczywistości jest tradycyjnie przygotowanym spektaklem.

Udostępnij: