O kotach

Podobni do futrzastych przyjaciół

Twórczość amerykańskiego poety i powieściopisarza Charlesa Bukowskiego stała się punktem wyjścia do przygotowania spektaklu “O kotach” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Reżyser Tomasz Cyz, jednak nie skupił się tylko na puszystych mieszkańcach kanap mieszkań wielu z nas, udało mu się ukazać więź pomiędzy ludźmi a kotami, którą Bukowski perfekcyjnie odwzorował w swojej twórczości.

W poetę, którego życiorys był przepełniony rozczarowaniem w stosunku do świata, niezrozumieniem, przez co często zaglądał w kieliszek, wcielił się Tomasz Wysocki. Gościu, postać nie jest dokładnie Bukowskim, raczej symbolem pewnej postawy w życiu, którą reprezentował, żyje on w ciasnym mieszkaniu, które dzieli z trzema kotami Millie (Agnieszka Kościelniak), Winnie (Anna Tomaszewska) i Manxem (Mateusz Bieryt). Mężczyzna ubrany jest niechlujnie, czasem z powodu upojenia alkoholowego bełkocze, wspomina minione wydarzenia. Jego mowa jest siarczysta, nie przebiera w słowach, mając w futrzakach wiernych słuchaczy. Koty mimo, że mogą się wydawać obojętne na jego wywody, frywolnie chodzą po mieszkaniu, skaczą po meblach, wylegują się w kątach, jednak pozostają lojalne.

Obserwując aktorów odgrywających role kotów można bardzo łatwo dostrzec w ich kocich problemach i bolączkach odniesienia do świata ludzi – kłócą się jak my, nienawidzą, tęsknią, wspominają, kochają i zdradzają. Wszystko na zrozumiały dla siebie sposób, ale w gruncie rzeczy podobnie do nas. Koty u Bukowskiego były alegorią ludzi, podobnie jest w spektaklu Cyza. Ciężko ocenić czy aktorzy ubrani jakby dopiero co weszli “z ulicy” na scenę, a mający jedynie na głowach maski-hełmy przypominające kocie głowy, są tu tylko podopiecznymi Gościa, czy może wizją alkoholową ludzi jego przeszłości. Zabieg bardzo poetycki, zastosowany pokazuje, że kot, to nie tylko zwierzęcy pupil, ale i towarzysz życia, przyjaciel.

Zaletą spektaklu są partie wokalne wykonywane przez aktorów. Stanowią one przeciwwagę do czasem ciężkich tematów oraz dosyć gorzkiej postaci Wysockiego. Czasem brakuje widocznej mimiki aktorów, przysłoniętych maskami, która czasem w teatrze jest kluczowa. Mimo to dzięki dramaturgii Patrycji Mnich, która przeniosła na warunki sceniczne poezję Bukowskiego można bez problemu wejść w świat, widziany jego oczami.

Najbardziej kluczowe wydają się słowa, które w finale wypowiada Wysocki – “W przyszłym życiu chcę być kotem. Sypiać po dwadzieścia godzin dziennie i czekać, aż mnie nakarmią. Siedzieć, liżąc sobie tyłek. Ludzie są zanadto żałośni, wściekli i monotematyczni”. Widać w nich jego stosunek do świata, który zawiódł na wszelkich polach, tylko koty go nie zawiodły.

Udostępnij: