O życia wartości

O życia wartości

O życia wartości

Cześć Marcin, pamiętasz tę rzeżuchę, którą lubiłeś w dzieciństwie sadzić w wacie na Wielkanoc,
tylko po to żeby w ukryciu przed mamą uszczknąć po jednej maleńkiej roślince i rozgryzać w zębach,
delektując się tym pikantnym smakiem?

Obracałeś w wiecznie lepkich palcach cieniutką łodyżkę, aż zaczęła pachnieć i taką ciepłą potrawę umieszczałeś
w nienasyconych dzieciństwem ustach na zapomnienie.

Patrzysz na mnie, tymi swoimi plastikowymi oczami wypchany jeleniu, brutalnie wyrwany od matki delikatnym świstem z lufy opasłego łowcy. Jesteś z zimnym spojrzeniem i trwasz już w tym skansenie od lat pięćdziesięciu, jesteś, a jednak nie.

pik Dzień dobry, pik Tak mam kartę na punkty, pik Proszę, pik Tak, sześć bułeczek, pik Nie dziękuję za reklamówkę, pik a dać te trzy gorszę końcówki?, Do widzenia, pik Miłego dnia pik, pik, pik, a ty Magda wolałaś nie uczyć się na biologii i pikasz tak tu po dwanaście godzin na dzień, co dzień, pik I dziwisz się, że dnia miłego ci życzę, mimo pik, pik?

Moja kochana zagubiona pszczoło z upadłego ula, płaczę razem z tobą w ostatnich bzyknięciach delikatnych błonek skrzydeł.

Już.

Trupka pszczoły przywiał mi na balkon lipcowy wiatr. Umarła, jak cała masa dających życie, kolejna z hierarchii lepszych i gorszych,  mniejszych i cichszych. Teraz cicho ci zanucę marsz pogrzebowy i w zadumie zepchnę niżej. Leć, leć na pamiątkę porwana gorącym podmuchem niepamięci.

a w papierach się zatrze, panie, że tu kiedyś cmentarz był, da się w łapę komu trzeba, miejscowi, ta ciemnota, już nie pamiętają, a jak się zaczną burzyć, to da się komu trzeba cynk to dadzą w mordę i nerki, będą cicho, jak makiem zasiał, panie, jak makiem zasiał… a za mieszkania dostaniem majątek

Nie pamiętamy, nie widzimy, nie szanujemy i nie zważamy, nie.

Przyjdzie i nam na spotkanie sekunda i zawali nasz niezniszczalny domek z kart codzienności z żelbetu.

Udostępnij: