fot. Klaudyna Schubert

Międzygalaktyczne zamknięcie

Teatr Ludowy otworzył drzwi po lockdownie premierą „Solaris” Stanisława Lema w reżyserii Marcina Wierzchowskiego, w jego i Magdaleny Drab adaptacji. Spektakl, mimo że przygotowany na dużej scenie, ma charakter kameralny, nie tyle z powodu sanitarnego wyłączenia części miejsc na widowni, ile z ustawienia foteli na scenie. Dawało to poczucie izolacji, podobnej do kwarantanny.

Akcja dzieje się na stacji badawczej, która unosi się ponad powierzchnią planety Solaris, wypełnionej cytoplazmatycznym oceanem silnie oddziałującym na psychikę naukowców. Przybywający do stacji psycholog, Kris Kelvin, zastaje załogę w letargu, dowodzący misją Gibarian popełnił samobójstwo kilka godzin wcześniej. Okazuje się, że planeta powoduje pojawianie się „gości”, czyli osób, z którymi badacze byli kiedyś silnie związani. Przypominają ludzi, jednak nie wiedzą, jak znaleźli się na Solaris, ich pamięć jest ograniczona do pamięci człowieka-żywiciela. Krisowi ukazuje się jego zmarła żona, Harey (Anna Pijanowska), przezorny mężczyzna postanawia wysłać ją w przestrzeń kosmiczną. Na pokładzie stacji znów pojawia się kopia żony, tym razem Kelvin obdarza ją uczuciami, zakochuje się na powrót. Aby badacze mogli powrócić z misji, należy pozbyć się „gości” przywiązujących ich do planety. Ostatecznie Harey decyduje się na samounicestwienie, gdyż orientuje się, że jest tylko kopią zmarłej kobiety, która utrzymuje żywiciela przy obcej planecie.

Reżyser skupia się na relacjach międzyludzkich i uczuciach im towarzyszących. Widzimy męża mierzącego się z samobójstwem żony, przebojową kobietę z poczuciem winy, że nieodpowiednio pożegnała zmarłą matkę oraz mężczyznę, który zabił żonę i córkę. Podróż na nieznaną planetę, to nic innego jak próba odnalezienia prawdy o sobie samym. Idąc za słowami jednego z bohaterów „Prawda, czym ona jest? Prawda?”, można pokusić się o odnalezienie jej sensu w codzienności, szczególnie, kiedy zostaliśmy pozbawieni kogoś ważnego. Nie jest łatwo, prawda? Przekaz płynący z dzieła Lema nabiera dziś nowego znaczenia.

Scenografia Anny Marii Kaczmarskiej i Mikołaja Małka przypomina wnętrze mieszkania wyposażonego w meble z PRL-u, położone na przypominającej opalizującą plamę cieczy podłodze meblościanki stanowią mobilne elementy stacji badawczej. Jest raczej bliskoziemsko niż międzygalaktycznie. Wszystko to sprawia, że można traktować tę podróż jako obowiązującą do niedawna kwarantannę. Podobnie jak kosmonauci byliśmy zamknięci na małej przestrzeni, bez możliwości jej opuszczenia., co mogło mierzyć nas ze swoją przeszłością.

Piotr Franasowicz pokazuje Krisa Kelvina jako osobę, która jest fasadowo poukładana ze sobą, wystarczyło, że pojawiła się u jego boku kopia żony, żeby okazało się, że w dalszym stopniu jest zagubiony. Maja Paniewicz gra Alex Snaut, pierwotnie w powieści to odurzony alkoholem mężczyzna, który przyznaje się do tego, że został cybernetykiem ze względu na aspiracje rodziców – zmiana płci dodała na aktualności (dziś przecież i kobiety biorą aktywny udział w eksploracji wszechświata) oraz pokazana ciekawą relację córka-matka (Katarzyna Tlałka), która mimo subtelności potrafi być gorzka. Piotr Pilitowski jako pozostawiona bez żywiciela kopia Andre Bertona to wyrzut sumienia ludzkości. Wspomina o pozbawionych poszanowania dla człowieka warunkach przeprowadzanych testach balistycznych na ludziach, które umożliwiły łatwiejszy podbój strefy pozaziemskiej.

Warto zaznaczyć, że oparty w dużej mierze na improwizacji spektakl był w początkowej fazie prób tworzony we współpracy z osobami z niepełnosprawnością wzroku. Warsztaty przerwała epidemią, jednak ich efekty widoczne są w skupieniu się na opisowej roli słowa oraz w skutecznym przeniesieniu na widzów uczucia błądzenia w nieprzyjaznym świecie planety Solaris.

Kameralna inscenizacja Teatru Ludowego pokazuje, że mikroświat statków kosmicznych aż tak bardzo nie odbiega od wnętrz naszych mieszkań, wypełnionych masą przeróżnych bibelotów i pamiątek przeszłości.


Stanisław Lem
„Solaris”
scenariusz i adaptacja: Magdalena Drab, Marcin Wierzchowski
reżyseria: Marcin Wierzchowski
Teatr Ludowy, premiera 19 czerwca 2020
wystąpili: Małgorzata Kochan, Rokasana Lewak, Katarzyna Tlałka, Maja Pankiewicz, Anna Pijanowska, Piotr Franasowicz, Jan Nosal, Piotr Pilitowski

e-teatr

0
Udostępnij: