jesień

Indygo -6-

Kiedy znaleźli się już w mieście na K. dotychczas lekko przeciążony pasażerami autobus zaczął się powoli odciążać z posiadanego nadmiaru. Dało się wyczuć rozluźnienie atmosfery panującej dotychczas za szybą. Czuć było, że ten jeszcze nie bardzo zużyty pojazd odczuwa ulgę z każdym opuszczającym jego pokład człowiekiem. Ulgę podobną do tej, jaka spotyka bogato owocującą gruszę po zerwaniu dojrzałych i aromatycznych owoców. Tutaj w mieście na K. już nie było tak przyjemnie. Nagrzewane permanentnie przez mijające powoli lato wybetonowane chodniki i ulice podnosiły znacznie temperaturę. Rzeka, która została już dawno zaniedbana i pochowana w milczącym sarkofagu z betonu nie miała prawa dawać krzty ochłody. Powietrze nie było takie malownicze i rześkie. Raczej przypominało to będące na pustyni, pełne kurzu i niewyobrażalnego gorąca. Do tego wszystkiego nigdzie nie dało się dostrzec goszczącego już na dobre w mieście na S. babiego lata. Drzewa tutaj zastąpiły latarnie, a krzewy śmietniki. Miasto na K. było surowe i pozbawione magicznego uroku nietkniętej natury.

 
Może to właśnie przyciągnęło dotychczas zapatrzoną w parę staruszków duszę chłopaka. Tak to jest z takimi duszami, że czasem ciężko im dostrzec piękno tego co mają na co dzień. Wolą szukać ideału, tam gdzie go nie ma. Nawet ta para, mimo że z pozoru idealna i pełna wypracowanej przez lata harmonii, przez właśnie tę starość odbiegała od pełnego ideału. Chłopak był tak zapatrzony, że zapomniał o tym, że ma właśnie wysiąść. Dopiero w ostatniej chwili spostrzegł, że autobus zatrzymuje się na jego docelowym przystanku. Zerwał się błyskawicznie, podobnie do pierwszego jesiennego podmuchu, który targa złoty ład na drzewach i rozwiewa zagrabione kępy liści w parku. Wysiadł on szybko i zaczął podążać w znanym tyko sobie celu, poganiany silniejszym, jak zawsze żaglem sentymentalnej duszy kierunku, spoglądając zza ramienia na staruszków jadących dalej swymi oczyma w kolorze indygo. A autobus jechał dalej, nie bacząc na stojącą na progu jesień.

 

0
Udostępnij: