Bardzo polski bohater

Wilq Superbohater toczy uporczywe boje z wrogami polskości, których obsypuje masą niecenzuralnych słów, czasem w jego wypowiedziach brakuje innych określeń niż nieprzyzwoite epitety. Spektakl rozpoczyna się przydługim dialogiem głównej postaci z żółwiem Maciusiem. W zasadzie już wtedy dowiadujemy się o Wilqu wszystkiego. Wkracza do akcji ubierając superbohaterską pelerynę z obrusa i leci na ratunek Polsce, by wspomóc ją w jej (dobrych w jego mniemaniu) praktykach. Walczy z obcymi szukającymi w Polsce miejsca dla siebie (ich świat przestał istnieć), z glonami, które opanowały sieć wodociągową, a w finale z postępową Unią Europejską, będącą dla niego synonimem wszystkiego co najgorsze.

Wątków w przedstawieniu Remigiusza Brzyka jest sporo, tłumaczy to dwadzieścia siedem wydanych już tomów komiksu. Niestety można pogubić się w rozbudowanej fabule, którą dramaturgicznie przygotował Michał Kmiecik. Akcja co prawda od początku dąży do ostatecznego starcia Wilqa (Dariusz Chojnacki) z Unią Europejską (Grażyna Bułka), a epizody z innymi bohaterami tylko temu przeszkadzają, ale narracji brakuje wprowadzenia. Widz nie mający styczności z twórczością Minkiewiczów może się nie zorientować w relacjach pomiędzy superbohaterską bracią.

Główna postać, na pozór bardzo odrealniona, jest groteskowym portretem niejednego Polaka, który chce naprawiać świat nie opuszczając mieszkanka w blokowisku z wielkiej płyty. Uważa innych za gorszych od siebie, potrafi jedynie gderać, nie robiąc nic, by poprawić swój status społeczny. To Wilq swojak. Czas spędza na suto zakrapianych alkoholem dyskusjach z kumplami z liceum. Z tych debat nie wynika zbyt wiele, służą negowaniu rzeczywistości, szczególnie postaw proekologicznych i równościowych.

Może najbardziej wzrusza scena, kiedy superbohater spotyka się z obcymi. Spełniają oni stereotypowe wyobrażenie o kosmitach, są zieloni i odziani w przylegające do ciała skafandry. Jedynym wyróżnikiem jest to, że na plecach niosą cały swój dobytek. Nie są to drogocenne klejnoty czy zaawansowane cyfrowe machiny, a resztki świata, który został im odebrany. Wyglądają, jakby dopiero co wrócili z szukania surowców wtórnych na składowisku odpadów – obraz poruszający i jakby znajomy.

Niewątpliwie Dariusz Chojnacki gra pierwsze skrzypce w tym spektaklu. Udało mu się pokazać Wilqa Superbohatera jako osobę zadufaną w sobie, trochę arogancką i z lekka prostacką. Urzeka Piotr Bułka wcielając się w Obcego, który mimo pogubienia uporczywie dąży do znalezienia spokojnego miejsca dla siebie i bliskich. Magnetyczna i pełna enigmatycznego spokoju jest Katarzyna Brzostka w roli Drogiej Pani z Telewizji.

Scenografia autorstwa Igi Słupskiej i Szymona Szewczyka przedstawia mieszkanie Wilqa jako obrotową platformę w kształcie mapy Polski. Warto zobaczyć to widowiskowe przedstawienie choćby dla gigantycznych rozmiarów tęczowego Koralgola, który jest świetnie animowany w rytmach muzyki disco.

Czy mamy w sobie cząstkę Wilqa? Spektakl jest swoistym tego testem, czy pielęgnować tę cechę, czy jednak robić wszystko, aby pozbyć się jej jak najszybciej.

e-teatr

Udostępnij: