Oglądanie spektaklu w obcym języku niesie za sobą ryzyko, że nie zrozumiemy wszystkich wypowiedzianych słów, ale, co gorsza, mogą nam umknąć klucze kulturowe związane z krajem twórców. Wszak kultura to nie tylko literatura, malarstwo czy muzyka, ale przede wszystkim znane każdemu gesty i mimika, a także żarty sytuacyjne, które w różnych kręgach kulturowych mogą być
„Alicja w Krainie Czarów” w reżyserii Justyny Łagowskiej, która z końcem maja zawitała na deski Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego, nie jest spektaklem skierowanym wyłącznie do dzieci. Wyraźnie czuć, że to przedstawienie zostało mocno ukierunkowane na młodych ludzi, którzy nie chcą być już nazywani dziećmi, ale do dorosłości wciąż jeszcze im daleko. Miłosz Markiewicz, odpowiedzialny
Teatr Barakah w Krakowie wypracował swój własny język, który od lat przyciąga mnie do tej sceny. Ich poetyka balansuje na granicy dyskomfortu — ze względu na konsekwentny dobór wyrazistej muzyki, mnogość bodźców skierowanych bezpośrednio na widza, specyfikę przestrzeni scenicznej oraz bezkompromisowe podejście do tematów społecznie drażliwych — przy jednoczesnym zachowaniu sporej dawki empatii. W przypadku
Ostatniej soboty w Teatrze Polskiego Radia odbyła się premiera “Woyzecka” Georga Büchnera w reżyserii Julii Mark. Akcja dramatu, rozgrywająca się w licznych miejscach, nie straciła na sile wymowy pomimo braku wizualizacji. Magia radia, mimo upływu czasu, dobrze się trzyma – nawet jeśli, jak w moim przypadku, spektakl odbierałem za pośrednictwem Spotify, jadąc pierwszym porannym pociągiem
Pamięć pokolenia jest krótka. Ludzie nie chcą słuchać historii o tym, co było kiedyś i gdzie indziej. Liczy się tylko tutaj i teraz, a najlepiej z grubym portfelem, nieskazitelną urodą i szczęściem wprost z reelsów na Instagramie. My ludzie dziś wpadamy bardzo łatwo w pułapkę życia wyobrażeniami. Zakryci nowymi filtrami do upiększania, myślimy o tym,
Gdzie leży granica poświęcenia wobec swojej drugiej połówki? Czy bycie dawcą przeszczepu dla osoby partnerskiej to zbyt wiele? Kim w zasadzie jest osoba, z którą dzieli się życie? Na te pytania w przewrotny sposób odpowiada “Nerka” Stefana Vögela. Tekst przygotowany w postaci słuchowiska Teatru Polskiego Radia w adaptacji i reżyserii Tadeusza Kabicza można było premierowo
“Sowa, córka piekarza” to powieść Marka Hłasko, której akcja mieści się w odległych czasach powojennego Wrocławia. Czasy stalinowskie zdają się dziś niemal zapomnianą kartą z historii dwudziestego stulecia. Dlatego cennym doświadczeniem jest przeniesienie kart tej historii na antenę Teatru Polskiego Radia. Słuchowisko w adaptacji i reżyserii Jarosława Tumidajskiego od pierwszych chwil wciąga w akcję toczącą
Od początkowych lat edukacji wmawia się nam, że rodzina to podstawowa komórka społeczna. Wszakże w tym najbliższym środowisku uczymy się podstawowych zasad społecznych, ono nas kształtuje. Co jednak kiedy w tym przyległym mikroświecie coś zaczyna trzeszczeć? Drobne rysy przeradzają się w zamgloną codzienność, gdzie już trudno dostrzec następny dzień? “Grażynka” Rafała Wojasińskiego w reżyserii Waldemara
Dramat “Słabi” Magdaleny Drab traktuje w delikatny sposób o drobnych niemocach, które podobnie do rys i drobnych pęknięć na porcelanowej filiżance składają się na prawdziwy obraz każdego człowieka. Julia Mark wzięła ten tekst na warsztat w sobotniej odsłonie Teatru Polskiego Radia. Przed dwoma laty, oglądając jego realizację w łódzkim Jaraczu, miałem poczucie, że sceniczne wystawienie